“Imię róży” Umberto Eco – interpretacja utworu
TYLKO TYDZIEŃ, ALE NIESAMOWITY
Zdarzeń w “Imieniu róży” jest mnóstwo. Czasami przychodzą wolno i niespiesznie, lecz zawsze Eco tworzy taką atmosferę, że czytelnik czuje, iż za chwilę coś się wydarzy. Czasem zaś sypią się jedno po drugim, jakby się poganiały – wtedy akcja bardzo przyspiesza, nie ma czasu na oddech. Wielki realizm w sposobie opisywania wydarzeń przez pisarza sprawia, że naprawdę czujemy się obecni w opactwie, czujemy się świadkami tych wydarzeń. Umberto Eco pragnie, by czytelnik wszedł do opactwa i przeżył tam tydzień. Tydzień strachu i grozy, tydzień poszukiwań klucza do rozwiązania zagadki, tydzień bogaty w wiele różnych wydarzeń Oczywiście wszystko pod tym warunkiem, że jak mówi, przebrnie się przez pierwsze sto stronic. Wprowadzają one we właściwą atmosferę i przygotowują na wielkie przeżycia i dużą zagadkę. Jeśli więc nie przeczyta się tych pierwszych stu stronic, nie zdoła się dobrnąć do końca książki (trochę dziwię się Eco, że jest taki samokrytyczny – przecież przez jego książkę nie trzeba brnąć, ją się po prostu czyta!). “Trzeba nauczyć się oddychać, wpaść w rytm marszu, gdyż inaczej wkrótce trzeba będzie przystanąć”. Bo “wciągnąć się w powieść to tak, jak wyruszyć w wyprawę górską”.
“WSTYDZIŁEM SIĘ OPOWIADAĆ” – CZYLI O PROBLEMIE NARRACJI
Warto wiedzieć, że Eco, stworzywszy “Imię róży” zadebiutował jako powieściopisarz. Mówi: “Wstydziłem się opowiadać?. Wobec tego, wpadł na pomysł, aby mówił za niego jakiś średniowieczny kronikarz, on zaś sam będzie “wolny od podejrzeń”. Tak też uczynił. Oprócz tego, narrator, którym jest wcześniej już wymieniony Adso z Melk, opowiada całą historię z perspektywy czasu. Uczestnicząc w opisywanych przez siebie wydarzeniach miał 18 lat, opisując je ma 80. Zachowuje prawdziwą wprost świeżość umysłu, potrafi doskonale, bardzo szczegółowo opisać wydarzenia sprzed 62 lat. Odtwarza tamten świat tak dobrze, gdyż dawne wydarzenia są w nim ciągle żywe (kto by mógł coś takiego zapomnieć?!). Eco, tworząc postać Adsa, wspaniale się bawił. Sam był ciągle w cieniu, starał się nie wplatać do tekstu “swoich” wypowiedzi, tylko takie, które utożsamiał z Adsem. Świat przedstawiony stworzył wprost idealnie. Z ogromnym zdziwieniem czytamy w “Dopiskach” o tym, o jakie szczegóły dbał. A były to przecież szczegóły, na które nikt nie zwróciłby uwagi. On jednak ich dopilnował. Stworzył wielką układankę, w której elementy pasują do siebie idealnie. Jest to godne podziwu.
Jesteś tu: Imię róży, Umberto EcoTagi: Imię róży, Literatura współczesna, opracowanie, Umberto Eco
Dodaj komentarz