Zapraszamy chętne osoby do współtworzenia naszego portalu! Chcesz się podzielić z innymi? Dodaj pracę.

Wypracowania

Najlepsze wypracowania i streszczenia z Języka polskiego
Wypracowania » 'Czy książkę Williama Goldinga “Władca much” możemy zaliczyć do powieści filozoficznych?'

Czy książkę Williama Goldinga “Władca much” możemy zaliczyć do powieści filozoficznych?

POTWÓR – ZJAWA CZY ZWIERZ

W książce tej występuje jeszcze jeden bardzo interesujący element. A mianowicie potwór. Co autor chciał osiągnąć umieszczając go na wyspie. Moim zdaniem potwór jest tu tylko pewnego rodzaju symbolem, mającym za zadanie uosobienie i skoncentrowanie na sobie całego zła i lęków targających człowiekiem.
Wszystkim wiadomo, że w naturze człowieka leży bojaźń przed nieznanym, tym co niewytłumaczalne. Dzieci znajdujące się na wyspie, wraz z upływem czasu, coraz bardziej upodabniają się do ludzi pierwotnych. Zaczynają bać się naturalnych zjawisk przyrody, tj., np.: burzy, piorunów, wiatru i ulewnego deszczu. Same nie wiedzą dlaczego wzbudza to w nich lęk. Przecież uczyły się w szkole, że pioruny to tylko wyładowania elektryczne, powstające w atmosferze. Widocznie od tamtego momentu upłynęło już zbyt wiele czasu. Może zapanowała nad nimi ich pierwotna natura. Chcąc dodać sobie otuchy rozpalają ogniska, wokół których tańczą i śpiewają. Poczucie wspólnoty, zapewnia im pewność siebie. Lecz wtedy nagle i niespodziewanie pojawia się potwór. Wyimaginowane stworzenie pożerające ludzi. Zaczynają zastanawiać się co mogło się stać z chłopcem z myszką na twarzy, którego widzieli pierwszego dnia pobytu na wyspie i który zniknął nie wiadomo kiedy. Podejrzenie od razu pada w wiadomym kierunku. Wśród ich ?pierwotnej? cywilizacji zapanowuje popłoch. Jednak naturalna potrzeba zgłębienia tego co nieznane i ciekawość, nakłania ich do wyprawy. Chcą się koniecznie dowiedzieć czym jest ten potwór. Po dotarciu na wzgórze, widzą ogromne, wzdymające się cielsko. Monstrum, które zionie odurzającym oddechem. Strach pokonuje ciekawość i chłopcy, przerażeni uciekają do obozu. Postanawiają przebłagać go składając mu ofiarę z łba upolowanej świni. Jednak strach nie ustępuje. Chcą się go pozbyć. Możemy dostrzec tu podobieństwo do legend o średniowiecznych smokach. Jednak tamte legendy kończyły się na ogół szczęśliwie. Tutaj zaś skończy się to tragicznie. Pewnego wieczoru jeden z chłopców – Saimon – postanowił na własną rękę sprawdzić czym jest to czego się boją. Przełamując strach, dostaje się na wierzchołek góry, gdzie niegdyś palili ognisko. Stwór nadal tam siedzi. Saimon zbliżył się i ku wielkiemu zdumieniu spostrzegł, że jest to ciało pilota, które połączone ze spadochronem, na skutek podmuchów wiatru, podnosiło się i opadało. Saimon wracając do obozu, został bestialsko zamordowany przez swoich kolegów, którzy przez pryzmat strachu zobaczyli w nim potwora. Jest to doskonały przykład, jak człowiek, pozbawiony wszelkich nawyków cywilizacyjnych, wszelkich skrupułów, może ulec strachowi. Zamienić się w zwierze. Zwierze nad którym potrafi zapanować lęk przed nieznanym.

Jesteś tu: William Golding, Władca much

Strony: 1 2 3


Tagi: , ,

Dodaj komentarz

Do góry